Była ciemna noc. Włóczyłam się po ciemnych uliczkach miasta w którym się zatrzymaliśmy. Toczyłam walkę sama ze sobą. Jeśli dziś napiję się krwi nie będę mogła przestać. Tak też powiedział mi Aron. Aby zwalczyć nałóg krwi.. musiałam odejść na odwyk a to oznaczało ze nie mogłam pic krwi mimo bólu. Dlaczego więc polowałam teraz? Musiałam bo inaczej Samuel zorientował by się że nie jestem mu posłuszna. Zamierzałam po prostu spędzić kilka godzin w mieście a potem wrócić do bazy.
Nagle zobaczyłam chłopaka z dziewczyną. Szli sobie trzymając się za ręce. dziewczyna miała opatrunek na ręce. Doszła mnie woń krwi. Poczułam mdłości. Podtrzymałam się ściany. Zaczęłam szybciej oddychać. Oni mnie zobaczyli.
-Nic Pani nie jest?-powiedział chłopak i zaczęli iść w moja stronę.
Nie pomagali mi. Czułam ze zaraz ich zaatakuje. Moje kły zaczęły ranić wargę.
-Nic.-odparłam by dali mi spokój.
-Na pewno? Może wezwać pomoc?
-Zostawcie mnie samą!-krzyknęłam.

Wiedziałam jak wyglądam. Chłopak z dziewczyną przerażeni odeszli. Nagle z zaułka wyszedł Dan. Kumpel Samuela.
-Co ty robisz? Dlaczego nie polujesz?-zapytał.
-Nie mam już ochoty. Polowałam już.
Nie uwierzył mi.
-Wracamy. W tej chwili.-powiedział.
Nie miałam wyjścia musiałam z nim wrócić.
W bazie od razu poszedł do Samuela a ja zostałam zamknięta w pokoju z Aronem.
-Mam złe przeczucia.-powiedziałam.
Po kilku minutach do pokoju wszedł Samuel z danem i jakimś człowiekiem. Mężczyzna był cały poraniony i krwawił. Zapach krwi zadziałał na mnie.
-Akkie.. coś mi tu nie gra. Co ty knujesz?-zapytał Samuel.
-Nic nie knuje.-przecedziłam każde słowo.
Ledwo co się powstrzymywałam od zatopienia kłów w tym nieszczęśniku.
-W takim razie.. nakarm się na tym człowieku.-powiedział i kazał Danowi go puścić.
Spojrzałam na mężczyznę. Był półprzytomny.
-Na co czekasz?!-wrzasnął Samuel.
-Nie jestem głodna.-powiedziałam lecz skłamałam.
-Nie wierzę ci. Twoje ciało cię zdradza. POŻYW SIĘ NIM ALBO TWÓJ NOWY KOLEGA ZGINIE!!!
Uklękłam nad człowiekiem i zatopiłam w nim kły. To było silniejsze.
Piłam.. piłam.. piłam i piłam. Czułam jak zabijam tego faceta.
-Akkie.. jesteś silniejsza.-powiedział przerażony Aron.
Puściłam martwe ciało faceta.
Wyglądałam na pewno strasznie bo aż się Aron cofnął. Nie poznawałam siebie. Po chwili zaczęło to wszystko do mnie docierać.
-Niezła jest.-usłyszałam za sobą Danego.
-Nasza Akkie. Maszyna do zabijania.
Byłam przerażona. bałam się spojrzeć na ciało tego człowieka.
-Spójrz się na mnie Akkie. -powiedział Samuel.
Odwróciłam się. Byłam cała umazana krwią.
-Gratuluje. Jesteś dokładnie taka sama jak my.
Nie wytrzymałam. Wybiegłam z pomieszczenia. Nikt mnie nie gonił. Wpadłam do łazienki i spojrzałam w lusterko.
Wyglądałam strasznie. To prawda.. stałam się taka sama jak oni. Przegrałam walkę? Aron się mylił.. nie byłam silniejsza od nałogu i mojej prawdziwej natury. Nie dałam rady.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz